niedziela, 28 listopada 2010

I aniołek skończony i oprawiony w antyramę z czerwonym passepartout. Zajął mi trochę dłużej, niż myślałam, bo zdecydowałam się wymienić zielone nitki na ładniejsze i bardziej pasujące, moim zdaniem. Wygląda naprawdę ładnie. Ten poprzedni aniołek oprawiony jest tak samo. Oba będą prezentami urodzinowymi. W serii Nataszy Mlodetski jest jeszcze jeden, ale trochę jeszcze poczeka na swoją kolej, bo zabrałam się właśnie za kończenie kolibra. Mam go chyba ze dwa lata (co za wstyd, że jeszcze w szufladzie leży! ale to taki obrazek na zimowe wieczory, a że śniegiem sypnęło, to czas na niego nadszedł). Zostały mi w nim do wyszycia ramki z bambusowych patyczków i cieniowania, czyli, szczerze mówiąc, największa nuda. Wczoraj dużo się myliłam i co chwila musiałam pruć (pewnie dlatego, że trochę zaniemogłam, kicham, prycham i pewnie też jaką gorączkę mam), ale przy odrobinie większej cierpliwości uda mi się go skończyć tej zimy, żeby wstydu więcej już nie było :) No i obiecałam oddać go mamie, która już się dopomina, gdy mówię jej, że znowu zaczęłam jakiś inny obrazek -'a co z moim kolibrem?!' heh...
A na koniec jeszcze Darkowy kotek, czyli igielnik :) Przyda się z pewnością, bo już nieraz bywało, że igła się gdzieś któremuś z nas zapodziała i była obawa, że komuś, za przeproszeniem w dupę się wbije. No i oczywiście ja też chcę taki!!! Tylko, że kot będzie w innych kolorach i sam igielnik będzie większy, bo ten jest miniaturowy i boję się, że zginie gdzieś razem z igłami.

5 komentarzy:

  1. ojej szybko z tym aniołkiem pojechałaś!!
    no właśnie ten koliber w szufladzie ... i że to już dwa lata - kto by pomyślał. Trzymam kciuki żeby szybko zawisnął na maminej ścianie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ten Aniołek jest prześwietny, życzę powodzenia w ukończeniu kolibra :-))

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu aniołek pięknie komponuje się w czerwonej ramce;;;Kociak fajnych wąsów się doczekał;;; :)zdrówka życzę i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za wszystkie kciuki kolibrowe, zaraz się zabieram za dalszą jego część. Udało mi się wczoraj naprostować trochę wcześniejszych pomyłek. Nie ma co wyszywanek odkładać na bok na zbyt długi czas, bo później się nie pamięta, w którym miejscu wzór jest bardziej 'kreatywny' :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Też haftowałam te aniołki. W sumie 2, choć jeszcze 3 czeka w kolejce. Bo są ich trzy jak zapewne wiesz :)

    OdpowiedzUsuń