czwartek, 16 grudnia 2010

...trochę piernikowo i świątecznie. Zrobiłam dwa gingermany (po naszemu ciastki :) Chciałam je trochę bardziej kolorowo polukrować, ale jakoś tak zielony lukier barwiony szpinakiem, albo innym jarmużem... to jakoś tak niesłodko... Ciastki jeszcze muszą dojrzeć, bo jak na świeży piernik przystało, są czerstwe (znaczy twarde). Trochę im się nóżki zrosły, bo nie wiedziałam, że piernik aż tak urośnie, mimo cienkiego rozwałkowania. Korci mnie, żeby takie malutkie jeszcze powycinać na choinkę... może, może... 
I zrobiłam jeszcze jednego szydełkowego stworka. Miał być królik, bo mam ochotę na królika z długimi, klapniętymi uszkami. Ale cóż... przepis był na szydełko 4mm i taką też i nitkę, moje szydełko to 1mm coś tam, więc... zamiast królika wyszedł maciupki miś, bo nie dało się uszu króliczych mu wydziargać, przynajmniej nie przy moich umiejętnościach. Ale nic to, królik jeszcze powstanie! :) Tymczasem prezentuję moje niedoszłe królicze maleństwo. Aha, jakby na pierwszy rzut oka nie było widać, to mały siedzi w łupince od orzecha włoskiego ;)

3 komentarze:

  1. o kurcze nie wierzę że dałaś radę wydziergać takie maleństwo - siedzi w skorupce od orzecha - wow!!! Ania podziwiam Cię za cierpliwość takiego małego dziubania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O RETY! nie mogĘ uwierzyć stworzyłaś mini-mini miśka !!:)) rzeczywiście siedzi w łupince.
    Jak masz ochote to powycinaj ,powycinaj jeszcze pare ozdób chociażby na choinkę.Ja robiłam z moimi dziewczynami a efekty są widoczne na moim blogu-zapraszam Cię do obejrzenia żebyś nabrała chęci!

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie mikroskopijny :)

    OdpowiedzUsuń