poniedziałek, 27 grudnia 2010

No tak, już po świętach, ale co mi tam, wrzucam fotkę naszej choinki. Jest żywa, pachnąca i... gubi igły. Taki urok tych prawdziwych. Ozdoby- ręczna robota, poza aniołkami, które zostały kupione; no i światełkami, bo jakoś nie pociąga mnie bycie elektrykiem-samoukiem. A pod choinką znalazłam m.in.


Z czym też wiąże się dla mnie nauka na przyszłość, bo chyba czasem jestem za bardzo w gorącej wodzie kąpana. Maszynę wybierałam sama, w sumie to na szybkiego i bez dłuższego zastanawiania się. Bo lekka, podręczna, przenośna, dużo ściegów i fajnych funkcji w porównaniu ze starą maszyną mamy. No i od samego początku problemy. Bo wszystkie (dosłownie wszystkie) części są plastikowe to raz, a dwa, że coś się od samego początku psuło i nie wiadomo w sumie co. Maszyna (nówka, nieśmiagana) była już dwa razy w serwisie. Właśnie wróciła i nawet działa, ale mam jakiś uraz do niej i jej chińskości tandetnej. Na szczęście (oby nic się nie zmieniło!) da się ją wymienić na coś lepszego i przynajmniej choć z odrobiną metalu w sobie (przecież choćby szpulka w bębenku non stop chodzi i jak niby to ma funkcjonować bez popsucia się...). I oby tak się to skończyło, że na błędach czegoś się nauczę. Kolejna maszyna też będzie raczej prosta, ale... trochę ruszyłam głową zanim powiedziałam, że ta będzie dla mnie OK.
A kolejne wyzwanie dla mnie, to...
Książka w sumie łatwa, bo niemieckiego już się uczyłam (ba! ja go nawet całkiem nienajgorzej użyć potrafiłam), ale... jak się nie używa, to jakoś tak samo z głowy ulatuje, a szkoda. Mam zatem świąteczno-noworoczne postanowienie, że odświeżę to i owo i douczę się jeszcze czegoś i... trochę już sama siebie się boję, bo ja mam słomiany zapał i bardzo szybko ten zapał mi mija. Zobaczymy ile te chęci okażą się warte. Tymczasem jest książka, wygrzebane samouczki i nawet słownik odkurzony. Ale tym razem będzie inaczej! O! Trzymajcie kciuki.

1 komentarz:

  1. no no patrzę że Blondynka atakuje Cię z każdej strony :)
    Trzymam kciuki za maszynę :)

    OdpowiedzUsuń