niedziela, 30 stycznia 2011


Zrobiłam nowego aniołka :) Przybierałam się już od jakiegoś czasu, bo naprawdę dawno niczego z gliny nie robiłam, a mam jej cały kilogram, do tego nowe, jeszcze do wczoraj niewypróbowane farbki. Taaa... ma nieco sierocy wyraz twarzy, ale za to duże serducho. W jego skończeniu pomogli mi bardzo sąsiedzi, którzy tak wczoraj balowali przy muzyce disco polo (dokładnie było słychać słowa wszystkich piosenek), że mogłam spokojnie do niemal pierwszej nad ranem malować aniołka, bo spać się nie dało po prostu. Dzisiaj jeszcze lakierowanie i już :)
Lubię glinę samoschnącą, bo jak sama nazwa wskazuje, nie trzeba jej wypalać, ani piec w piekarniku. Mankament jednak ma taki, że po wyschnięciu figurka cała się rozpada na wszystkie najdrobniejsze części i trzeba je skleić, zanim się człowiek zabierze za malowanie. Ale wygodniej mi się z niej lepi niż z masy solnej (ostatnio urosła mi w piekarniku i efekt końcowy nie był do końca taki, jak to sobie zaplanowałam; może to kwestia przepisu... ale proszku do pieczenia przecież do masy nie dodawałam ;).

 

8 komentarzy:

  1. no nie ma jak sąsiedzi - na szczęście nie musiałaś dzisiaj iść do pracy :)
    Anioł "wielkie serducho" uroczy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny ten anioł.Minę ma rozbrajają ten uśmiech :) Co do masy solnej to tak z nią czasem bywa, że przy suszeniu w piekarniku strasznie rośnie. Najlepiej suszyć ją nie w piekarniku tylko na wolnym powietrzu np. latem na balkonie. Niestety trwa to dość długo, ale w tedy nie rośnie, nie zmienia się. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu aniołek uroczy:)Jeśli mogę spytać jakich farbek używasz do jego pomalowania?

    OdpowiedzUsuń
  4. Farbki mam naprawdę różne, od akwareli i plakatówek (takich zwykłych, jak mają dzieci w szkole), po temperę, akryle i do tego jeszcze perłowe i metaliczne farbki firmy Astra. Metaliczne są kryjące, perłowe nie, więc używam ich na wierzch, np. dla połysku (policzki aniołka i sukienka są pociągnięte perłowymi farbkami, skrzydła i aureolka to metaliczne). Bardzo dobrze maluje mi się akwarelami, bo nie zostawiają śladów pędzla. A na koniec, jak już farby wyschną, całość lakieruję mało profesjonalnie, bo bezbarwnym lakierem do paznokci ;) bo nie tylko nadaje połysku, ale utrwala (zwykłe farbki nie są wodoodporne) i utwardza też drobne elementy, np włosy.
    I tak właśnie maluję bez względu na to, czy to glina, czy masa solna.

    OdpowiedzUsuń
  5. Sliczny ten aniolek, oczka i buziak same mu sie smieja, fascynuja mnie takie rzeczy z glinki

    OdpowiedzUsuń
  6. i zapraszam po wyroznienie do mnie :):)gratuluje :0

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za wyróżnienie, to bardzo miłe. Mam nadzieję, że nikt się nie obrazi, jeśli nie przekażę go dalej, ale wolę (i pewnie sporo osób także) po prostu pisać swoje komentarze pod postami, które mnie w jakikolwiek sposób poruszyły.
    Ale to wyróżnienie jest jak najbardziej miłe, zwłaszcza, że to moje pierwsze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O ja cieee! Ależ on ma rewelacyjny uśmiech :D Śliczny jest , na prawdę :)

    OdpowiedzUsuń