sobota, 9 czerwca 2012

Narzuta i inne mniejsze

Madziula kazała mi wrzucić koniecznie tego posta. Dała mi czas do jutra, ale niechże jej będzie, zrobiłam fotki (może i nienajpiękniejsze), ale zrobiłam, żeby nie było. Madzia pomogła mi przeogromnie, bo oprócz zagonienia mnie do roboty (co łatwe nie było), to jeszcze mi wielce pomogła, zachęcając i pomagając w szyciu. I w taki oto sposób przekonałam się, że maszyna Madzi jest lepsza od mojej (przede wszystkim jest dużo cichsza), ale o tym pewnie jeszcze pogadamy. Ale, ale, ale... mojej narzuty koniec niedługo. Zostało 'tylko' przyszyć lamówkę i jeszcze nitki poprzeciągać na drugą stronę. I jeszcze łóżko nieco większe kupić ;)


Skoro już piszę, to przy okazji się pochwalę szalikiem od Tofalarii. I przy okazji jeszcze raz za niego podziękuję, bo jest superowy! Nie dość, że ładny kolorystycznie, to jeszcze cienki i taki na polskie lato jak znalazł (co prawda jeszcze wiosna astronomiczna jest, ale już by się chciało, żeby zaświeciło słońce i by nie trzeba było parasola nosić gdzieś blisko przy sobie).



O masakreble!!! jak mi ciężko mi cokolwiek zrobić na tym blogu, coś napisać, dodać fotkę. Szok! szok! szok! Tak, przyznaję, że jestem w gorącej wodzie kąpana, że wszystko bym chciała od razu umieć, pamiętać, wszystko SAMA!!! Tymczasem życie jest nieco inne, bo po pierwsze nie wszystko muszę sama (do czego ciężko mi się przyzwyczaić, ale... tak będzie nawet i zdrowiej i wygodniej dla mnie), a po drugie nie wszystko jeszcze pamiętam, ale... jestem na mega prostej!!!! Kurczę, ja w tak szybkim czasie doszłam do siebie, zbieram się i dzięki przyjaciołom i bliskim mi ludziom wracam do wszystkiego co we mnie dobre, odrzucając te niefajne rzeczy. Tak, jeszcze ryczę, jak nie wiadomoco, ale praktycznie nie jest to bez powodu. Mam jeszcze trochę do poukładania w sobie i wokół siebie, ale do przodu, każdego dnia coraz bardziej do przodu. Trzymajcie kciuki, jeśli możecie i chcecie :)

A na koniec jeszcze coś, czego daaaaaaaaaaaa...aaaawno nie robiłam, czyli aniołki z gliny. Zrobiłam je w prezencie. Ten niebieski bardziej mi się podoba i został też, wg mnie lepiej przyjęty i oby się przysłużył osobie, która go dostała :)

8 komentarzy:

  1. Piękną będziesz miała narzutę :)wszystkie odcienie niebieskości.
    Dobrze, że wróciłaś i mam nadzieję że z twoim zdrowiem będzie już tylko lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. niesamowita ta narzuta! brawo! i aniołki śliczne:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No grzeczna dziewczynka grzeczna!!!! Dzisiaj byłaś dzielna bardzo i cieszę się że mogłam być Twoim motywatorem. Uściskuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co Madzia, to było naprawdę super!!! Ba! Ty jesteś super!!! :)

      Usuń
  4. Aniu ja doskonale pamiętam te nasze początki-jesteś mi bardzo bliska:)Ostatnio mało mnie w blogowym świecie i przyznaje się,że nie zaglądałam na żadne blogi...cieszę się że wróciłaś do zdrowia;)Trzymam kciuki!!!!Zdrówka życzę Ci z całego serducha!!!!
    a teraz pochwalę Twoją wielgachną,bardzo pracochłonną pracę-przepiękna!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Iwonka, naprawdę przeogromne dzięki :)

      W ogóle wszystkim którzy tu zaglądają dziękuję, nawet jeśli niczego nie piszą. Postaram się naprawdę czasem coś tu wrzucić, choć nie składam obietnic, że regularnie raz w tygodniu, czy choćby raz w miesiącu coś napiszę.

      Usuń
  5. Aniu, jak fajnie, że wracasz do blogowania. Trzymam kciuki za dalszy ciąg. Narzuta niesamowita! No i zrobiło mi się niesamowicie miło, że zamieściłaś fotkę z szaliczkiem - z tym uśmiechem, na takiej modelce wygląda super! A bloggerem się nie przejmuj - znowu zmienili interfejs i też mam problemy z zamieszczaniem postów, głównie okiełznaniem zdjęć (żeby były tam, gdzie chcę). Ech cholerne korporacje IT!...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze trochę te kciuki będziesz musiała potrzymać, bo wracanie do siebie nie idzie mi tak szybko, a najlepiej to tak od razu. Ale narzutę skończę na pewno! Ba! nawet łóżko większe sobie na nią kupimy :)

      Usuń