Torba ze zdjęcia po dziś dzień nie jest wykończona i sterczą z niej jeszcze niepowiązane nitki. Jeśli ktoś ma pomysł na pognanie w cholerę lenia, chętnie wypróbuję.
Podszewki w torbie nie ma z rozmysłu. To już nie z lenistwa :)
Kolejnym moim dorobkiem (już zakończonym, żeby nie było, że i tu jakieś nitki jeszcze sterczą) są pokrowce na poduchy, którym już się należała zmiana. Doczekały się ;) Materiału jeszcze ciupelkę mi zostało i wycięłam z niego podkładki pod kubki z kawunią (mniam), które już nawet przepikowałam, jeszcze 'tylko' nitki poprzeciągać i powiązać (coś, za czym nie przepadam, ale co zrobić trzeba niestety) i doszyć jeszcze lamówki (to już nie jest takie okrutne)Wychodzi na to, że jednak maszyny nie wyrzucę z domu, bo może się jeszcze przyda ;)
Przy okazji wygrzebałam fajny materiał z kotami (który nie przyznam się ile już czasu leży w szafie) i nad którym teraz się zastanawiam, bo pomysłów mam kilka, ale jeszcze o nich nie napiszę.
I jeszcze na koniec już zupełny pochwalę się, że posiadam sokowirówkę i napędziłam trochę soku marchwiowo- dyniowo- jabłkowego. Smak zupełnie inny niż Kubusie i inne takie tam. A że jestem szczęśliwym posiadaczem rodziców z wiejskim ogrodem, to przynajmniej wiem skąd te owoce i warzywa. Do soku nie dodaję także witaminy E, także zdrowszy, niż butelkowy- sklepowy.
To teraz moja torba ma nareszcie daleką krewną w Białymstoku. ;) Świetnie wyszła, leniu, leniu, wykończ nitki. ;) Pozdrowionka!
OdpowiedzUsuńMelduję posłusznie, że nitki są już powiązane. Krewna jeszcze nie była na zakupach, ale zapewne w niedługim czasie się wybierze ;)
UsuńTorba ma super kolor :) a sok mówisz ... trzeba wyciągnąć maszinu :)
OdpowiedzUsuńJak się już dowiesz jak tego lenia wygonić daj znac może kiedyś się przyda. Ja na razie mam 100 pomysłów na minutę i nei wiem które realizować :)
Szyj, szyj Aniu bo fajnie Ci wychodzi :)
OdpowiedzUsuńAnia szyj, fajowe te poduchy...:)
OdpowiedzUsuń