piątek, 1 marca 2013

Planszówki i inne karcianki

Zgodnie z obietnicą, złożoną bardziej sobie, żeby się w swoim lenistwie za dużo nie taplać, wrzucam dzisiaj posta gierkowego. Ostatnio zdarzyło nam się tak, że umówiliśmy się ze znajomymi na coczwartkowe gierki. Teraz na fali jest Dracula. 

Gra na 5 osób, choć często umawiamy się w większej grupie, wtedy najwyżej jest tak, że gramy parami. Jest jeden drakula i 4 łowców. Grać można grupowo, a można też i każdy sobie samodzielnie. W każdym razie, my, póki co, zieloni jesteśmy i jeszcze trzymamy się grupą przeciwko jednemu drakuli, którego trzeba łapać po planszy (bo on porusza się niewidocznie, znaczy się nie ujawnia otwarcie miejsca swego pobytu, czyli trzeba go po prostu złapać i z nim walczyć; no a wampir, jak wampir, może albo krwi upić nieco, albo i klątwę jakąś rzucić), najlepiej atakować go w ciągu dnia, kiedy wampir ma mniejsze możliwości. Gra na bite kilka godzin.
Kolejne odkrycie ostatnich miesięcy, czyli Magia i miecz. Tak, gra ponoć stara, ale jara :) Tutaj już każdy kombinuje na własną rękę, bo nie ma grupowości, czy też innej współpracy. Na początek losuje się (jak w dużej części planszówek) postać, którą się jest, do tego też siły i inne przydatne w walkach moce i heja po planszy! Trzeba nazbierać sobie trochę różnych mocy, talizman i wodę i można wchodzić na poziom wyższy i wyższy, by dotrzeć pod koniec do samego środka planszy i wykonać zadanie, od którego zależy wygrana, bądź nie. I o dziwo, udało mi się wygrać, kiedy graliśmy ostatnio. 

Kolejną gierką, w którą gramy już od daaaaawna, jest Munchkin :)

to jest wybitnie złośliwa i śmieszna karcianka, w której można być krasnoludem, albo elfem, czy innym stworem baśniowym o dziwacznym zawodzie np. złodzieja ;) Tu się walczy z potworami, które losuje się samemu z kart (koszulką do góry, także nie wiadomo nigdy co się wyciągnie). Można też pomagać innym graczom za kilka kart skarbów i 'wróżkowy pyłek', by za chwilę na tę samą osobę rzucić klątwę lub potwora do walki. Złośliwości nie ma tu granic. A co! Dużo zależy od szczęścia, ale też i trochę od kombinowania. Jak w większości gier. W każdym razie warto przynajmniej spróbować :)
I jeszcze Carcassonne, o którym już wspominałam na blogu. Gra nieśmiertelna! Mamy wersję dość rozbudowaną, a nie graliśmy jeszcze wszystkimi dodatkami, bo nie było czasu na rozkminienie, poza tym nie mamy stałej drużyny do grania i ludzie są na różnym poziomie znajomości zasad.
Tutaj buduje się miasta, drogi i łąki i za wszystko można zgarnąć odpowiednią ilość punktów. Całość wygląda jak układanko-planszówka. Bo w zasadzie planszę układa się sobie kawałek po kawałku, na koniec podliczając ostateczną ilość punktów. 

A jakby ktoś miał chęć sobie coś kupić, polecam sklepik znajomych :) Dopiero niedawno się otworzyli, sprzedaż przez Internet
http://motozbrojownia.pl/22-gryhttp://motozbrojownia.pl/22-gry

Są też na FaceBooku, od niedawna, zatem niewiele jeszcze się tam dzieje. Mile widziane pomysły i polecenia nowych gier :)
http://www.facebook.com/pages/Gry-w-Motozbrojowni/128458504000642

2 komentarze:

  1. Znam tylko Carcassone, grywamy regularnie. Zrobimy kiedyś turniej białostocko-iwiczniański. :)

    OdpowiedzUsuń